Mielno - z dziadkami
Na wakacje pojechaliśmy w tym roku do Mielna. Rodzice nasi nie chcieli z nami jechać, ale postawiłem na swoim i zafundowałem dziadkom mały urlop. Staruszki tylko w domu, albo koło domu w ogródku, to i smutno, że takie monotonne życie wiodą. W babcię siły takie wstąpiły, że nigdy bym nie przypuszczał. Ile my spacerowaliśmy, tyle i nasza babunia. Dziadzio trochę gorzej znosił te fizyczne wyzwania, nogi już nie te, stękał. W Mielnie bardzo im się podobało. Kiedyś to jeździli sporo, bo babcia księgową była, a dziadek zaopatrzeniowcem, to i całą Polskę zwiedzili i nawet o demoludy' zahaczyli, ale teraz... Hotel
Mielno wszystkim przypadł do gustu. Pokoje ładne, jedzenie dobre a do tego mają tam dział rehabilitacji. Zafundowałem dziadkom masaże i kąpiele borowinowe, by choć trochę się zregenerowali. Mielno zbyt wielu zabytków nie ma, a w zasadzie tylko dwa, oba to kościoły, ale największe wrażenie na dziadkach zrobiła latarnia morska w Gąskach. To była oczywiście cała eskapada, na nogach. Z powrotem to już taksówką moich dziadziów odprawiliśmy, bo nie daliby rady.